Rodzina Wodiczków

Wodiczkowie – przybysze z Czech
Wodiczkowie przybyli na tereny polskie z Czech w drugiej połowie XIX wieku, trudno jest wskazać jednak dokładną datę. Były to czasy, gdy Polski nie było na mapie Europy, nie istniały również Czechy jako odrębne państwo. Co skłoniło Wacława Wodiczkę i jego pierwszą żonę, prawdopodobnie Czeszkę, Annę z Felklów do przesiedlenia się z bogatego Cesarstwa Austro-Węgierskiego do dużo mniej rozwiniętego gospodarczo Królestwa Polskiego, prawdopodobnie się nie dowiemy. Domyślać się tylko możemy, że Wacław Wodiczko jako kapelmistrz wędrował z orkiestrą wojskową po Europie i, jak twierdzi Jerzy Waldorff w swoich „Diabłach i aniołach”, dyrygował orkiestrami na Węgrzech i w Rosji.
Rodzina WodiczkowWacław Wodiczko, syn Józefa, zapisywany w dawnych dokumentach Królestwa Polskiego czasem jako Waclav Wodička, urodził się w roku 1857 lub 1858 we wsi Tiechłowicze w parafii Lipszańskiej, a przynajmniej taką miejscowość zapisano w jego akcie ślubu z drugą żoną, Polką, Anną Stopczyńską. Ślub odbył się w Zamościu w 1885 roku. Starszy podoficer orkiestry wojskowej Tulskiego Pułku, niemłody już jak na te czasy, bo 27-letni wdowiec, na swoją drugą żonę wybrał młodą, 18-letnią dziewczynę, która, jak podaje dokument, mieszkała w rodzicami w Osadzie Nowa-Osada.
 
 
Zdjecie z albumu rodzinnego b11O Wacławie mamy tylko jedno wspomnienie: Elżbieta Messaoudi, jego praprawnuczka, opowiada: „Mojego prapradziadka Wacława znam tylko z opowiadań, szczególnie mojej Mamy, bo kiedy była dzieckiem, często rodzice pozostawiali ją pod opieką Wacława, który to, jak wspominała Mama, klął po czesku jak szewc…! Wtedy nie mieszkali w Wołominie, tylko w Choszczówce […][e-mail Elżbiety Messaoudi do Danuty Michalik, 10 lutego 2009 r. ]
Wiemy, że pierwszy syn Wacława i jedyne dziecko z jego pierwszego małżeństwa, Franciszek, urodził się w Polsce, w Zamościu w 1882 roku. Jego młoda matka umarła, prawdopodobnie przy porodzie lub niedługo później, gdyż Franciszek już jako trzyletni chłopiec był świadkiem drugiego ślubu ojca. Rodzina Wodiczków wkrótce zaczęła się powiększać o kolejne dzieci, naszym bohaterem jednak, związanym w późniejszych latach z Wołominem, jest pierworodny syn Wacława. To właśnie wspomnienia o nim, jego późniejszych dzieciach i wnukach są treścią obecnie istniejącej w Wołominie Izby Muzealnej poświęconej pamięci Rodziny Wodiczków.
Wodiczkowie to rodzina z tradycjami – spolonizowana już w drugim pokoleniu, której członkowie łączyli wszechstronne wykształcenie i zaangażowanie społeczne z talentem artystycznym. W rodzinie Wodiczków kapelmistrzowie orkiestr wojskowych pracowali na kolei, byli dodatkowo nauczycielami, w międzyczasie pisali podręczniki i artykuły do czasopism branżowych, jednocześnie pracowali społecznie na rzecz lokalnych społeczności, przyczyniając się do rozwoju miejscowości, w których się osiedlali. Wodiczkowie to rodzina niemal renesansowa, która dziejami czterech swoich pokoleń, udokumentowanych w wołomińskiej Izbie Pamięci, spaja Polskę rozbiorową, Polskę niepodległą czasów międzywojnia, Polskę walk z bolszewikami, Polskę okupacji niemieckiej lat II wojny światowej, Polskę powojenną w nowym komunistycznym porządku, wreszcie Polskę po przemianach 1989 roku.

Franciszek Wodiczko – społecznik, pedagog i muzyk
„Szczególne miejsce w moim sercu i pamięci zajmuje Dziadziuś Franciszek. Wysoki, szczupły dżentelmen z laseczką, lekko uśmiechnięty, proponuje mi spacer po Wołominie ” – wspomina Franciszka Wodiczkę jego wnuczka, dziś starsza już pani, Maria Wodiczko-Szańkowska.[Wspomnienia Marii Wodiczko-Szańkowskiej wpisane do albumu pamiątkowego Izby Pamięci poświęconej Rodzinie Wodiczków, Warszawa 20 listopada 2011.]
Franciszek WodiczkoFranciszek, syn Wacława Wodiczki i Anny z Felklów, urodził się jeszcze za carów. W Zamościu, gdzie przyszedł na świat, miejscowości należącej ówcześnie do Królestwa Polskiego, sporządzono dla niego akt chrztu w języku rosyjskim, stwierdzający, że chłopiec przyszedł na świat 6 września 1882 roku (według starego stylu – 18 września). [W późniejszych dokumentach, odpisach i legitymacjach pojawiają się dwie różne daty urodzenia Franciszka Wodiczki: 16 i 18 września, co wydaje się powtarzaną w dokumentach pomyłką. W zaświadczeniu z lipca 1923 roku wydanym przez Magistrat Miasta Suwałki czytamy „Zaświadcza się, na podstawie dokumentów dotyczących Ksiąg Ludności Stałej miasta Suwałki str. 16419, że p. Franciszek Wodiczko, syn Wacława i Anny z Felklów, małżonków Wodiczko, urodzony w Zamościu 6/18 września 1882 r., jest stałym mieszkańcem miasta Suwałki. Niniejsze zaświadczenie wydaje się p. Franciszkowi Wodiczko, na skutek podania z dnia 6 Lipca r.b. w celu uzyskania paszportu. Prezydent Miasta Suwałki”. Jest to drugi po oryginale aktu chrztu dokument stwierdzający, że prawdziwą datą urodzenia Franciszka Wodiczki był 6 września]. W dokumencie czytamy, że jego matka miała wówczas 22 lata, a ojciec 25, i w tych latach był mieszkańcem Zamościa.

Anna_WodiczkoJako że Wacław Wodiczko był kapelmistrzem orkiestr wojskowych, nie dziwi, że syn odziedziczył talent i zamiłowanie do muzyki. W latach mniej więcej 1890−1900 uczęszczał do Gimnazjum w Suwałkach. Jerzy Waldorff utrzymywał, że Franciszek ukończył klasę skrzypiec w warszawskim Instytucie Muzycznym [patrz. Jerzy Waldorff, „Diabły i anioły”, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Warszawa 1988, s. 241]. Pierwsze doświadczenie zawodowe Franciszka Wodiczki to dwuletnie zatrudnienie w Zarządzie Lasów Państwowych w Suwałkach. Następnie od połowy 1902 roku Franciszek pracował w Kancelarii Warszawskiego Winnego Składu nr 1, a od roku 1907 w Kancelarii Gubernialnego Zarządu Akcyzy. 26 października 1902 roku poślubił w Warszawie dwudziestoletnią Annę Gocławską, córkę Franciszka Gocławskiego i Marianny z domu Wałachowskiej, a po roku, w sierpniu, na świat przyszło pierwsze ich dziecko – syn Eugeniusz Walerian.

 

Franciszek Wodziczko z rodzinaWydaje się, że były to szczęśliwe lata w rodzinie młodych Wodiczków – czasy przed I wojną światową, jak się zdaje, sprzyjały życiu rodzinnemu, a na świecie pojawiały się kolejne dzieci: w 1906 urodziła się córka Franciszka i Anny – Jadwiga, w 1908 roku w Warszawie na świat przyszła druga córka – Halina, a w 1911 roku w lipcu na świat przyszedł drugi syn Franciszka i Anny – Bohdan, który wiele lat później zasłynął w Polsce i na świecie jako wybitny dyrygent największych polskich i islandzkich orkiestr.

 
Dowod FranciszkaDowod Franciszka_2Na kilka lat przed wybuchem wojny Franciszek rozpoczął pracę w Kolejach Państwowych. W niepodpisanym nazwiskiem, ale bez wątpienia jego życiorysie, opatrzonym datą 6 marca 1946 roku, Franciszek Wodiczko pisał: „Nauki pobierałem w Suwałkach, gdzie ukończyłem 6 klas Gimnazjum Państwowego, poczem od 1899 r. do 1901 pracowałem w Zarządzie Lasów Państwowych w Suwałkach. Od 1901 r. do 1908 r. pracowałem z zarządzie akcyzy w Warszawie jako referent, a od 1908 r. do 1939 r. na P.K.P. w charakterze kierownika Biura Personalnego Warsztatów Główn. Warszawa–Praga, gdzie pracowało około 4000 pracowników”.

Okres I wojny światowej
Lata I wojny światowej przyniosły ze sobą niepokój i tułaczkę. Część rodziny Wodiczków zesłano na Wschód w okolice ówczesnego Jekaterynosławia. Wyjechali przynajmniej Franciszek, jego przyrodni brat Stefan i być może ich ojciec Wacław. Pamiątką tego wydarzenia jest fotografia przedstawiająca w medalionach zesłańców polskich, znajdująca się w zbiorach Izby Muzealnej Pamięci rodziny Wodiczków w Wołominie, podpisana słowami: „Pamiątka tułaczki kolejarzy w Ekaterynosławiu 1915−1918”. W rosyjskojęzycznym zaświadczeniu wydanym przez Dniepropietrowskie Warsztaty w 1918 roku czytamy: „Kulturalno-Oświatowa Sekcja Profesjonalnego Związku Majstrów i Robotników w Dnieprowskich Warsztatach zaświadcza, że Franciszek Wodiczko syn Wacława od połowy 1915 do połowy 1918 roku jako kapelmistrz pilnie i ze znajomością muzyki wypełniał swoje obowiązki, wspaniale zorganizował orkiestrę dętą, jak i smyczkową, ciesząc się sympatią całej publiczności uczęszczającej na spektakle i bale. Kapelmistrz Wodiczko jest wspaniałym towarzyszem, z nikim nie stwarzającym konfliktów, człowiekiem w wysokim stopniu zdyscyplinowanym i taktownym. Wodiczko to nietuzinkowy dyrygent operetkowy i kierownik chóru”[Dokument spisany w języku rosyjskim z pieczątką Dnieprowskich Warsztatów i datą 10 października 1918 r. Tłumaczenie z rosyjskiego Olga Zhemela].
Tu już widzimy najciekawszą cechę rodziny Wodiczków, którą bez wątpienia jest zaangażowanie i sumienność, z jakimi pracowali na rzecz lokalnych społeczności, bez względu na to, gdzie przyszło im żyć. Cecha ta, zapewne już widoczna u Wacława, pozwoliła mu odnaleźć się na polskiej ziemi, a także wychować swoje dzieci na polskich obywateli i patriotów. Dzięki tej cesze Franciszek, gdziekolwiek los go powiódł, zawsze zdobywał sobie szacunek sąsiadów. W każdym miejscu z zaangażowaniem poświęcał swoje siły, pracę i czas na działalność społeczną, pedagogiczną i muzyczną, realizując w praktyce hasło patriotyzmu lokalnego w znaczeniu jak najbardziej nowoczesnym.

Okres międzywojenny
Image0014Koniec I wojny światowej to odzyskanie niepodległości przez Polskę, ale też i nowa wojna – z Rosją radziecką, w której udział brał najstarszy syn Franciszka, Eugeniusz. Część dokumentów rodzinnych wywiezionych w 1918 roku do Rosji, nigdy nie wróciła. Sytuacja w kraju jednak się powoli normowała. W 1918 roku Franciszek Wodiczko wstąpił do Związku Zawodowego Pracowników Kolejowych RP, koło miejscowe Warszawa-Praga. 27 października 1920 roku w Warszawie na świat przyszło najmłodsze dziecko Franciszka i Anny – Jerzy.
 
 
Legitymacja nadania Medalu 3 MajaLata dwudzieste to budowa nowej Polski, jej struktur, przemysłu i rozwój polskiej kultury. Warszawa rozkwitała, a Polaków przepełniał entuzjazm wynikający z samodzielnego budowania niepodległego kraju po 120 latach obcych rządów.
Decyzja o prawie do nadania medalu 10-lecia odzyskania niepodleglosciW 1925 roku w święto 3 Maja Franciszek Wodiczko został zaproszony na uroczystości „do Belwederu, na rewję, do teatrów” i tego samego dnia otrzymał Medal 3 Maja z legitymacją przypieczętowaną przez Komisariat Rządu na miasto stołeczne Warszawa. Dwa dni później zaś otrzymał drugi wyjątkowy prezent – 5 maja urodziła się jego pierwsza wnuczka, Irena, córka Eugeniusza.
 
Jerzy Waldorff podkreśla muzyczną tradycję zawsze obecną w rodzinie Wodiczków: „Bohdan pamiętał zawsze i zachowywał we wdzięcznych wspomnieniach stałe muzykowanie w domu, w rodzinnym kwartecie: na pierwszych skrzypcach grał ojciec Franciszek, na drugich Bohdan, na altówce jeden z kuzynów ojca, na wiolonczeli stryjek. Bywało zaś, że kwartet smyczkowy rozrastał się do kwintetu fortepianowego, a wtedy przy klawiaturze siadał brat Bohdana” [Jerzy Waldorff, „Diabły i anioły”, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Warszawa 1988, s. 240]. Podobną ciepłą rodzinną atmosferę i wspólne muzykowanie wspomina Maria Wodiczko-Szańkowska: „Pamiętam też żartobliwe sceny, kiedy w dniu imienin Babci mój Tata Eugeniusz z bratem Bohdanem i Stryjem Alojzym (bratem Dziadka Franciszka) urządzili koncert: jeden na pianinie, drugi na skrzypcach, trzeci na wiolonczeli, wykonując jakieś dziwne utwory typu orkiestry podwórkowej, doprowadzając tym Dziadka do śmiechu i udawanego oburzenia”[Wspomnienia Marii Wodiczko-Szańkowskiej wpisane do albumu pamiątkowego Izby Pamięci poświęconej Rodzinie Wodiczków, Warszawa 20 listopada 2011].
W 1927 roku Franciszek Wodiczko zamieszkał wraz z rodziną w osiedlu Choszczówka (ówcześnie gmina Jabłonna, powiat warszawski), gdzie mieszkał do 1935 roku. Od tego roku rozpoczął służbę w straży pożarnej. W tym czasie też przez sześć lat (nie znamy jednak dokładnych dat) sprawował honorowo stanowisko sołtysa, zorganizował Towarzystwo Przyjaciół Osiedla, Ochotniczą Straż Pożarną i bibliotekę. O zaangażowaniu Franciszka w sprawy społeczne Choszczówki świadczą słowa wójta gminy Jabłonna Józefa Morawskiego, który w zaświadczeniu z 6 grudnia 1938 roku, napisał:



Zarząd Gminny w Jabłonnie niniejszym zaświadcza, że p. Franciszek Wodiczko – urzędnik P.K.P. zamieszkiwał w osiedlu Choszczówka gminy tutejszej od 1927 roku do 1935 roku, zajmując w tym okresie przez 6 lat honorowo stanowisko sołtysa, przy czym w czasie piastowania tego stanowiska p. Wodiczko dał się poznać jako wzorowy i pełen inicjatywy administrator i dobry troskliwy gospodarz powierzonego sobie terenu.
W okresie swego urzędowania zorganizował Towarzystwa Przyjaciół Osiedla, Ochotniczą Straż Pożarną, Bibliotekę, nie ustając w zabiegach doprowadził do planowej gospodarki budowlanej, do utrzymania osiedla w rękach chrześcijańskich, organizując wreszcie życie towarzyskie osiedla. To też wskutek wyjazdu p. Wodiczko z osiedla Choszczówka Zarząd Gminny traci jednego z najlepszych mieszkańców niezmordowanego montowniczego życia społecznego w tutejszej gminie.

Pod koniec 1928 roku Franciszek Wodiczko, zatrudniony w Warsztatach Głównych w Warszawie-Praga jako starszy asesor, otrzymał od Dyrekcji Kolei Państwowych w Warszawie Medal Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości.
Zaswiadczenie potwierdzajace zatrudnienie Franciszka w Charakterze nauczyciela muzykiLata trzydzieste to najbardziej pracowita dekada życia naszego bohatera. Praca społeczna w Choszczówce, zaangażowanie w działalność straży pożarnej, praca na kolei, a przy tym niezaniedbywanie pasji muzycznej. W roku szkolnym 1930−1931 Franciszek Wodiczko zorganizował orkiestrę dętą w Miejskiej Szkole Ogólnokształcącej Męskiej w Warszawie, Gimnazjum Humanistycznym 7-klasowej Szkoły Powszechnej w Warszawie przy ul. Odrowąża 68. Zajęcia prowadził bezpłatnie osiem godzin tygodniowo.

Odznaki Za ofiarna prace  jako Komisarz SpisowyPod koniec 1931 roku pracował społecznie w charakterze okręgowego komisarza spisowego przy przeprowadzeniu drugiego Powszechnego Spisu Ludności Polskiej w powiecie warszawskim, za co w następnym roku otrzymał odznakę „Za ofiarną pracę”. Kontynuował nauczanie muzyki i prowadzenie orkiestry dętej jako przedmiotu pozaprogramowego w Miejskiej Szkole Ogólnokształcącej Męskiej w Warszawie „za remuneracją jak za 4 godziny tygodniowo”, na co dostał zgodę Kuratorium Okręgu Szkolnego Warszawskiego. Pracował w szkole przynajmniej do 1934 roku.
 
 
Decyzja o powolaniu na opiekuna spolecznego Franciszka Wodiczko Jednocześnie nieprzerwanie jako starszy asesor był etatowym urzędnikiem PKP i zajmował stanowisko kierownika Kancelarii Głównej Warsztatów Warszawa-Praga. 24 lipca 1934 roku został powołany na opiekuna społecznego na miejscowości: Płudy, Białołęka Dworska, Choszczówka Brzeziny Nowe, Michałów, Grabina, Szamocin, Tomaszew, Marcelin i Dąbrówka Grzybowska.
 
Dyplom Wojewodzkiego Zarzadu Srazy Pozarnych 1937 rNa cztery lata przed wybuchem wojny Wodiczkowie przeprowadzili się do Wołomina. I tu, podobnie jak w Choszczówce, Franciszek Wodiczko szybko zaaklimatyzował się i rzucił w wir pracy społecznej. Był czynnym działaczem Ochotniczej Straży Pożarnej w Wołominie, prowadził Biuro Straży Pożarnej. Do 1938 r. zorganizował i wyszkolił orkiestrę straży pożarnej. W tym czasie też został przeszkolony w obronie przeciwgazowej na 10-godzinnym kursie elementarnym.
 
 
Odznaki XV lecia odzyskania morzaJako urodzony społecznik Franciszek zaangażował się w organizację Święta Morza oraz zbiórkę na rzecz Funduszu Obrony Morskiej. 11 listopada 1936 roku otrzymał podziękowanie za włożoną pracę od Ligi Morskiej i Kolonialnej Komitetu Kolejowego Obchodu Święta Morza Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowej w Warszawie. „W uznaniu zasług, jakie W. Pan położył przy organizacji Święta Morza, oraz przy zbiórce na rzecz Funduszu Obrony Morskiej w r.b. mamy zaszczyt złożyć W. Panu serdeczne podziękowanie – napisał w imieniu Komitetu Kolejowego Obchodu Święta Morza prezes Józef Siekierski, wicedyrektor Kolei Państwowych. I dodał: − Jednocześnie pozwalamy sobie prosić W. Pana o ofiarowanie i w przyszłości swojej współpracy dla pogłębienia w społeczeństwie zrozumienia dla spraw z morzem związanych.
W działalność na rzecz Ligi Morskiej i Kolonialnej Franciszek Wodiczko angażował się przynajmniej do 1938 roku. W 1937 roku pracował przy organizacji „Tygodnia Morza” oraz przy zbiórce na Fundusz Obrony Morskiej, za co pod koniec roku otrzymał kolejne podziękowanie. 16 sierpnia 1938 roku decyzją Naczelnych Władz Ligi Morskiej i Kolonialnej Franciszkowi Wodiczce została nadana wraz z dyplomem odznaka honorowa Ligi Morskiej i Kolonialnej – medal srebrny (pozłacany) XV-lecia Odzyskania Morza – „w dowód uznania za pracę w dziedzinie spraw morskich, kolonialnych i żeglugi śródlądowej”.
Liga Morska i Kolonialna powstała w 1930 roku. Głównym celem jej działalności była rozbudowa floty morskiej i rzecznej, a także pozyskanie terenów pod osadnictwo i kolonie dla Polski. Z inicjatywy Ligi zorganizowano zbiórkę środków finansowych i i zbudowano okręt podwodny „Orzeł”. Liga wydawała czasopisma „Morze” oraz „Sprawy morskie i kolonialne”. W 1939 roku liczyła około miliona członków.
Za zachodnią granicą władzę objął Adolf Hitler, narastały nastroje nacjonalistyczne, coraz wyraźniej głoszono hasła rasistowskie, antysemickie, niemieccy politycy i uczeni tworzyli teorie mające uzasadnić politykę Lebensraum. Nieubłaganie zbliżała się wojna. Ale jeszcze przez chwilę sprawy szły zwykłym torem, jeszcze do września 1939 roku Polacy, a wśród nich i Wodiczkowie, cieszyli się niepodległą Polską, pracowali i otrzymywali podziękowania za swoją pracę – pisane piękną przedwojenną polszczyzną, jak na przykład to zaproszenie do warszawskiego ratusza: „Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy ma zaszczyt zaprosić JWP. Wodiczko Franciszka o łaskawe przybycie dnia 20 czerwca 1936 r. o godz. 17 min. 30 na herbatę w salonach ratusza z okazji zakończenia roku szkolnego w miejskich szkołach i placówkach oświatowo-pozaszkolnych”…
Zaproszenie od Prezydenta Miasta Stolecznego Warszawa

Dyplom z dlugoletnia słuzbe 1938W 1937 roku Franciszek Wodiczko, członek straży pożarnej w Wołominie, otrzymał od Zarządu Okręgu Wojewódzkiego w Warszawie „znak za wysługę 10-ciu lat w służbie strażackiej”, w 1938 roku srebrny medal za długoletnią służbę od Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w Warszawie, a także w tym samym roku pozytywną opinię wydaną przez Ochotniczą Straż Pożarną w Wołominie, szczególnie trafnie opisującą nowego mieszkańca miasta.
Zaswiadczenie  Ochotniczej Strazy Pozarnej w Wolominie 1938 rW broszurze „1908−1938 Jednodniówka z okazji 30-letniego jubileuszu Stowarzyszenia Ochotniczej Straży Pożarnej w Wołominie” czytamy „Orkiestra pod wodzą druha Wodiczko znacznie zmieniła się pod względem fachowego wyszkolenia i dzięki temu wyszkolono i nauczono grać na instrumentach dętych 22 młodocianych orkiestrantów” [„1908−1938 Jednodniówka z okazji 30-letniego jubileuszu Stowarzyszenia Ochotniczej Straży Pożarnej w Wołominie”, s. 16, Warszawa 1938].
Kapelmistrz Franciszek Wodiczko z Orkiestra Stazy Pozarnej w Wolominie 1938 r.

Podobnie pozytywnie wypowiadali się współpracownicy i zwierzchnicy Franciszka Wodiczki z Warszawy. „Ja, niżej podpisany, inż. Buzun Henryk stwierdzam, że będąc na stanowisku Naczelnika Parowozowni Warszawa-Praga, przez kilka lat współpracowałem z Panem Wodiczko Franciszkiem, który zajmował stanowisko kierownika kancelarii i referenta personalnego parowozowni Warszawa-Praga. Ze swych obowiązków wywiązywał się zupełnie dobrze, wykazując dużą inicjatywę i bystrość w pracy. Mogę polecić Pana Wodiczko jako dobrego o zdolnego pracownika” – zaświadczał Henryk Buzun, naczelnik Zbrojowni Państwowych Zakładów Uzbrojenia w Krakowie w grudniu 1938 roku. A emerytowany inżynier Kazimierz Maciejewski, były naczelnik Parowozowni Warszawa-Praga, który współpracował z Franciszkiem w latach 1933−1936, pisał: „Ze swoich obowiązków p. Wodiczko wywiązywał się b. dobrze, wykazując dużo inicjatywy i bystrości w pracy, dla tego też mogę go polecić jako solidnego, uczciwego i zdolnego pracownika”.

Okres II wojny światowej
W przededniu wojny, w czerwcu 1939 r., Franciszek i jego żona Anna kupili od Stanisława Roszkowskiego działkę wydzieloną z folwarku Wołominek, należącą ówcześnie do powiatu radzymińskiego, oznaczoną w aktach notarialnych jako „Willa Stasin litera F”. Posesja i znajdujący się na niej dom mieściły się przy Trakcie Warszawskim nr 29 (dziś Al. Armii Krajowej 43). „Nabywcy małżonkowie Wodiczko oświadczyli, iż przedmiot kupna osobiście na miejscu obejrzeli, o granicach, powierzchni i stanie Willi Stasin litera F osobiście na miejscu się przekonali”[Wypis z księgi nieruchomości „Willa Stasin lit. F” powiatu radzymińskiego, 20 czerwca 1939.], zaznajomili się ze stanem hipotecznym willi i podpisali w Warszawie akt kupna. Od tego momentu historia Wodiczków i Wołomina się łączy. Dom przy Trakcie Warszawskim, w późniejszych latach przemianowanym na ulicę Świerczewskiego, był miejscem, do którego przyjeżdżały dorosłe już dzieci Franciszka i Anny wraz ze swoimi dziećmi. „Zbyt dużo zajęłyby mi ożywające wspomnienia, ale jedno jest szczególne – wspomina lata świetności domu pani Maria Wodiczko-Szańkowska. − Byłam już panienką, chyba zaczynającą studia i przyjechałam z Rodzicami na imieniny Babci Ani. Dziadziuś konspiracyjnym gestem wywołał mnie do ogródka i wręczył plik banknotów z prośbą, żebym za wszystkie pieniądze kupiła kwiaty dla Babci Ani. Był już bardzo chory po ciężkiej operacji i był chyba pewien, że to ostatnie imieniny, w których bierze udział. Argumentował krótko, ale wymownie: »to i tak mało za wszystkie lata pracy, dbałości o dom, dzieci i o mnie«”[Wspomnienia Marii Wodiczko-Szańkowskiej wpisane do albumu pamiątkowego Izby Pamięci poświęconej Rodzinie Wodiczków, Warszawa 20 listopada 2011]. Tu później przez jakiś czas mieszkał syn Franciszka, Eugeniusz, z rodziną, a później córka Franciszka – Jadwiga z mężem i synem. Ale zanim opowiemy historię domu, na którego miejscu obecnie mieści się izba muzealna poświęcona rodzinie Wodiczków, przyjrzyjmy się samemu Franciszkowi Wodiczce. Jeszcze tego lata syn Franciszka, Bohdan, uzyskał dwa dyplomy − dyrygenta i kompozytora; starszy syn Franciszka, Eugeniusz, który poszedł w ślady ojca, pracował w Warsztatach Głównych I klasy PKP Warszawa Praga, jako kierownik robót warsztatowych przy naprawach taboru kolejowego i mieszkał na warszawskiej Pradze w domu kolejowym.
Dowod tozsamosci_1940Wybuchła wojna. Niewiele wiemy o tym, jak Wodiczkowie radzili sobie w okresie niemieckiej okupacji. Zachował się dowód osobisty Franciszka Wodiczki, z którego wiemy, że w 1940 roku pracował jako Werkhelfer (pomocnik) w służbie Kolei Wschodniej Warszawa Praga. Z dokumentu Arbeitskarte wynika też, że od 1.01.1942 r. pracował jako Kanzleiangesteller (kancelista) w Stadtverwaltung Wołomin. W sierpniu 1943 roku objął stanowisko i obowiązki komendanta Straży Pożarnej w Wołominie.
legitymacja strazacka Legitymacja strazacka 1

16 kwietnia 1943 roku w Warszawie(Świadectwo urodzenia wydane w 1944 roku przez Urzędnika Stanu Cywilnego, Generalna Gubernia, powiat warszawski, gmina Jabłonna, parafia rzymskokatolicka Tarchomin, poczta Henryków stwierdza, że Krzysztof Wodiczko urodził się w Choszczówce) na świat przyszedł Krzysztof Wodiczko – późniejszy światowej sławy artysta − syn Bohdana, wnuk Franciszka. Był to trudny czas dla Bohdana Wodiczki, który, by zapewnić bezpieczeństwo swojej pierwszej żonie Irenie o „niearyjskich” według Niemców korzeniach, zmuszony był grać dla oficerów niemieckich w warszawskim lokalu Adria.
Na szczęście cała pochodząca od Franciszka gałąź rodziny Wodiczków przeżyła wojnę, lecz jego przyrodni brat Alojzy – również muzykujący, pięknie grający na wiolonczeli – został rozstrzelany przez Niemców. Prawdopodobnie większość schroniła się na lata wojny w Choszczówce pod Warszawą. Tam przetrwać front próbował Eugeniusz z rodziną, podczas transportu do obozu w Łomiankach udało mu się uciec z konwoju, następnie przedostał się do Sochaczewa, gdzie przez jakiś czas pracował. Jadwiga, córka Franciszka, spędziła okupację w Ząbkach, pracując na poczcie. „Przypominam sobie też aresztowanie przez Niemców Bohdana – na początku września 1944 r. Było to w Choszczówce, gdzie wynajmował domek i ukrywał w nim żonę Inkę z rocznym Krzysiem – wspomina Maria Wodiczko-Szańkowska, wnuczka Franciszka Wodiczki. − Do Choszczówki dotarłam z Rodzicami z Warszawy pod koniec sierpnia 1944 r. i zamieszkaliśmy w pustym drewnianym domku, obok domu, gdzie mieszkał Bohdan. Dookoła były lasy, a w nich partyzanci, którzy wykonali wyrok na terroryzującym okolicę oficerze niemieckim. W odwecie Niemcy aresztowali okolicznych mężczyzn i wywieźli na roboty do Niemiec. Wśród nich był Bohdan” [Świadectwo urodzenia wydane w 1944 roku przez Urzędnika Stanu Cywilnego, Generalna Gubernia, powiat warszawski, gmina Jabłonna, parafia rzymskokatolicka Tarchomin, poczta Henryków stwierdza, że Krzysztof Wodiczko urodził się w Choszczówce].

Lata powojenne
Gdy wojna się skończyła, nastał pokój, lecz dla Polski oznaczało to zupełnie nowy ustrój. Anna i Franciszek Wodiczkowie mieszkali w Wołominie – w tym samym miejscu, lecz listy adresowano już nie, jak to było przed wojną, „Trakt Warszawski 29”, a „Świerczewskiego 43”. Wodiczkowie utrzymali i ziemię, i willę, jednak na długie lata pogodzić się musieli z dokwaterowanymi lokatorami. Franciszek, pamiętany jako zasłużony obywatel miasta, we wrześniu 1944 roku od razu wezwany został do urzędu miejskiego, lecz nie w tak uprzejmych słowach, jak to pamiętał sprzed wojny. Była to już nowa epoka i nowy jej język. Pismo z Zarządu Miejskiego w Wołominie podpisane przez burmistrza Wołomina wzywało Franciszka Wodiczkę „do natychmiastowego stawienia się w biurze Zarządu Miejskiego, celem ponownego objęcia stanowiska ref. przem. i sanitarn. Zarządu Miejskiego. które Ob. zajmował do tego czasu”.
Wezwanie do natychmiastowego stawienia sie 1944r

Od tego czasu Franciszek już do końca pracował jako urzędnik miejski w Wołominie – jako sekretarz Zarządu Miejskiego i urzędnik Stanu Cywilnego. Elżbieta Messaoudi opowiedziała rodzinną anegdotkę o swoim prapradziadku: „Bo o tym, jakim był wspaniałym obywatelem Wołomina, od zawsze wiedziałam z opowiadań mojego dziadka, Eugeniusza. […] wiem również, że był urzędnikiem stanu cywilnego i dawał ślub cywilny moim rodzicom i osobiście wypisywał akt ślubny, na którym znajduje się paskudny błąd ortograficzny. Pradziadek napisał »szustego« przez »u« otwarte, i wykłócał się ze wszystkimi, kiedy go poprawiano, że tak właśnie sie pisze »szustego«, a nie »szóstego«… No i tak już zostało!” [e-mail Elżbiety Messaoudi do Danuty Michalik, 10 lutego 2009 r.].
Rodzina Wodiczków zdobyła sobie sympatię sąsiadów i szacunek mieszkańców Wołomina. Świadczy o tym na przykład wspomnienie Jana Michalika, który, jako jeden z niewielu już, pamięta mieszkańców Willi Stasin F: „Pana Franciszka poznałem, kiedy pracował w Urzędzie Miejskim w Wołominie i zajmował się gospodarką komunalną. To on namawiał mnie na kupno nieruchomości w sąsiedztwie jego domu, skorzystałem z tej rady, ale nabyłem ją już po jego przedwczesnej śmierci. Pan Franciszek był niezwykle eleganckim i uprzejmym człowiekiem. Właściwie mało bywał w domu, bo pracował zawodowo i angażował się w różne prace społeczne. Wywierał tak niezwykły wpływ na ludzi w jego obecności stawaliśmy się grzeczniejsi… Od państwa Wodiczków można było uczyć się dobrego wychowania. W domu Wodiczków często rozbrzmiewała muzyka, ale to sąsiadom nie przeszkadzało, nigdy nie była za głośno, wszyscy raczej chętnie jej słuchaliśmy” [Wspomnienie Jana Michalika, Wołomin, 6 grudnia 1912 r.]. O pani Annie Jan Michalik opowiada: „Pamiętam, że jak pani Anna oczekiwała Bohdana, to piekła dla niego ulubione ciasteczka, ale było tego parę blach. Bohdan przyjeżdżał, zjadał jedno lub dwa i zostawiał panią Annę w kłopocie, z którego wybawiały ją koleżanki przez kilka dni, przychodząc w odwiedziny, podczas których słuchano muzyki z kolejnej przywiezionej płyty nagranej pod dyrekcją Bohdana Wodiczki” [Wspomnienie Jana Michalika, Wołomin, 6 grudnia 1912 r.].
17 grudnia 1950 roku Franciszek Wodiczko zmarł w Wołominie w wieku 68 lat, ciężko chory i osłabiony po poważnej operacji. Pochowano go na Cmentarzu Brudnowskim w Warszawie.

Komentarze są wyłączone.